SZUKAJ
Nagłówek graficzny
Recenzja Uzytkownika - Ten Pierwszy Raz
sapi @ 2010-10-29

Na początku chciałbym zaznaczyć, że jest to mój pierwszy test jak i moja pierwsza recenzja,(można uznać, że zostałem w jakiś sposób rozdziewiczony;)) więc proszę o wyrozumiałość. W moje ręce trafił e-book  o jakże znamienitej nazwie Story a dokładniej, iRiver Story. Moim zdaniem produkty iRiver`a są wykonane solidnie i z dobrych materiałów, i nie pomyliłem się. Zatem przystąpmy do części głównej tej recenzji.

„Zgadnij kotku co mam w środku”

Faktycznie nigdy byście nie zgadli co tam można znaleźć. Oprócz e-book`a znajduje się tam kabel do podłączenia urządzenia z komputerem, słuchawki, gwarancja i to wszystko za 1000 zł „prawdziwa promocja”. Gdyby chociaż pudełko było z jakiegoś metalu wtedy mógłbym zrozumieć tę cenę, nic z tych rzeczy. Karton został wykonany chyba z papieru toaletowego tzn. z tej części jak się papier toaletowy kończy ( wiecie o co mi chodzi). Na pudełku jest wyżłobiona nazwa sprzętu i jeszcze kilka informacji co jest mocno nieczytelne i jeszcze bardziej mnie irytuje. Zastanawiacie się gdzie jest instrukcja no cóż i tu producent poszedł na łatwiznę umieszczając ją na tym toaletowym pudełku w dodatku tak skąpa w jakiekolwiek wyjaśnienia, że aż chce się krzyczeć ze złości (przynajmniej tak było w moim wypadku)! Przejdźmy teraz do naszej „Opowieści”.

(Mała korekta co do pudła. Nie wziąłem pod uwagę iż producent celowo zastosował takie materiały aby podkreślić ekologiczność urządzenia. Gdybyśmy zakopali te opakowanie w ogródku to jestem przekonany, że za dwa dni byśmy go już nie znaleźli, tak ekologiczne jest  ten karton. Zastanawiam się czy koniecznie musieli użyć szarego koloru, przecież zieleń też jest EKO. Pudełko zyskałoby wtedy na wyrazistości i rzucałyby się w oczy. E-book`i mogą być środkiem na zmniejszenie ilości wycinanych drzew, może ten procent nie będzie wielki ale zawsze coś.)

„Opowieść”

Po otwarciu tego koszmarnego pudła ukazuje się  nam On,  główny sprawca tej całej recenzji czyli Story. Robi wrażenie i to dosyć duże, biorę go do rąk i robię dokładne oględziny, tak jak wspominałem wcześniej wykonany solidnie i z dobrych materiałów, nic nie skrzypi i nie trzeszczy. Z tyłu obudowy znajduje się głośnik w kształcie długiej kreski, która biegnie w poprzek urządzenia i to wszystko. Z przodu mamy sześciocalowy wyświetlacz z elektronicznym atramentem, klawiaturę qwerty, dwa przycisk po lewej stronie i dwa przyciski po prawej służące do przewijania stron. Na dolnej krawędzie od lewej znajdziemy slot na karty pamięci, port usb, które są zasłonięte zaślepką. Dalej mamy przycisk blokujący i włączający urządzenie oraz wejście mini-jack. Sprzęt ma bardzo nowoczesny wygląd zaokrąglone krawędzie sprawiają, że wydaje się jeszcze smuklejszy niż jest w rzeczywistości. Jego ciężar da się odczuć ale to dobrze, przecież mamy do czynienia z „książką” a one zawsze swoje ważą. Biel to dzisiaj oznaka ekstrawagancji, dostatku i takiego koloru jest  iRiver. To mi się podoba.

Do wyglądu nie można się przyczepić za to można do rozmieszczenia kilku przycisków. Gdy podłączymy słuchawki mamy dosyć utrudniony dostęp do blokady i włącznika urządzenie, można było umieścić go trochę dalej i byłoby idealnie. Następny mankament to przyciski do przewijania stron jak dla mnie są trochę umieszczone za nisko przez co bolały mnie dłonie od dłuższego czytania. 

„Jak on czyta”

No cóż czyta różnie. Wrzuciłem na niego pliki PDF. Epup. Doc. Docx.  Ściągnąłem fragment książki w formacie epup. Wszystko wyglądało pięknie, czcionka dopasowała się do rozmiarów ekranu, nie było żadnych krzaczków, pliki w formacie doc. i docx. sprawdzałem czy i jak zostaną odczytane było wszystko ok.  Za to PDF. Na początku myślałem, że skoro tekst nie został dopasowany do wielkości naszego okienka to nic prostszego jak tylko użyć funkcji powiększenia i tu się pomyliłem. Pierwsza myśl jaka wpadła mi do głowy to taka, że coś robię źle toteż dałem na spróbowanie mojemu bratu, także poległ. Po wytężonym wysiłku umysłowym wcisnąłem przycisk opcje i ukazało mi się menu z kilkoma funkcjami ułatwiającymi czytanie, wcisnąłem zawijanie tekstu. W końcu udało się, plik powiększył się do takich rozmiarów aby można było swobodnie czytać jednakże brakowało zmiękczeń a zamiast tego pokazywały się apostrofy co sprawiało, że trzeba było się domyślać jaką tam trzeba wstawić literkę. Takie ćwiczenia rozwiązywało się w podstawówce, z całym szacunkiem ale ten etap życia mam za sobą i chciałbym się oddać przyjemności czytania a nie zastanawiać się co tam może być. A i to nie koniec niespodzianek, co kilkanaście stron nie działało zawijanie tekstu ani powiększanie, tekst był strasznie maleńki aby go przeczytać trzeba przybliżyć głowę na odległość ok. 20 cm. Pomyślcie sobie, że czytacie emocjonujący fragment książki w autobusie i tu nagle wyskakuje wam taki mikrus. Nie mówiąc, że przybliżając e-book`a na taką odległość wyglądałoby to  komicznie, dokładając do tego polskie nierówności  no cóż… trzeba czekać aż autobus zatrzyma się na przystanku i wtedy przeczytać kilka zdań . Problem jednak rozwiązuje włączenie trybu poziomego po powiększeniu tekstu.

(Dowiedziałem się, że wszystkie nieprawidłowości co do odczytu pliku PDF mogły być przyczyną źle skompresowanego pliku jak i niestandardowej czcionki. Biorąc pod uwagę miliony czcionek, które są dostępne, iRiver skupił się na tych standardowych i pospolitych, nie można go za to winić. Gdyby Story odczytywał wszystkie czcionki cena niewątpliwie poszybowałaby wysoko w górę.)

„Menu”

Aby włączyć iRiver`a trzeba długo przytrzymać przycisk zanim urządzenie zareaguje. Po włączeniu ukazuję nam się menu główne, na pierwszym planie widać wszystkie nasze książki, nad nimi jest cienki pasek informujący nas o ilości przeczytanego tekstu. Po lewej stronie znajdują się zakładki z nagraniami z dyktafonu, muzyką, kalendarzem, notatnikiem. Po  menu poruszamy się za pomocą czerwonych strzałek, które znajdują się przy klawiaturze. Jest to wygodny sposób nawigowania jednak system trochę za wolno reaguje na szybkie kliknięcia przez co można włączyć coś czego nie chcemy.

Pisanie notatek to totalna pomyłka. Litery pokazują się na ekranie z opóźnieniem, i nie zawsze wszystkie zostaną uchwycone np. mieliśmy zamiar napisać „Michał” i zrobiliśmy to szybko prawdopodobieństwo, że zostanie uchwycone tylko część słowa jest bardzo duże „Mhał”.

Co do kalendarza no cóż jest i tyle. Zapisane w nim przypomnienia mogłyby wyświetlać się na ekranie głównym dzięki temu nie zapomnielibyśmy o urodzinach bliskiej nam osobyJ szkoda, że w tym modelu nie ma takiej funkcji.

Dyktafon to tylko dodatek i w takiej roli spisuje się wyśmienicie. Dźwięki z bliska łapie całkiem dobrze, zaś jeśli chcemy nim nagrywać nudne wykłady na uczelni to cóż, musimy zaopatrzyć się w inny sprzęt.

I chyba najważniejsze menu jest w języku polskim! Wielki plus dla iRiver`a.

 

„Muzyka”

Nie ukrywam, że lubię słuchać muzyki podczas czytania książek taka możliwość daje nam e-book. Dźwięki wydobywający się przez słuchawki dołączone do zestawu mnie zadowoliły. Nie jestem audiofilem więc nie chciałbym się wypowiadać o jakości brzmienia. To co mnie zaskoczyło to bas, „basik” miły dla ucha. Muzyka z wbudowanego głośnika nie grała za głośno ale za to nic nie charczało. Podłączyłem też swoje słuchawki AGK K-518dj Story poradził sobie całkiem dobrze. Myślałem, że nie da rady napędzić dużych nauszników, a tu niespodzianka.

 

 

„Ekran”

Na mnie zrobił wrażenie wyrazistością wyświetlanego tekstu. Gdy działało wszystko dobrze , tekst był czytelny. Nawet jak wariował i wyświetlał stronę o małej czcionce można było przeczytać treść  bez problemu o ile wcześniej przybliżyliśmy urządzenie na tyle blisko twarzy aby dostrzec litery. Czytanie w mocnym słońcu nie sprawiało żadnym kłopotów tak jakby iRiver wchłaniał światło a nie je odbijał. Wyświetlane obrazy również były bardzo szczegółowe przez co miało się wrażenie, że zostały one narysowane ołówek (no może przesadziłem ale prawie tak wyglądały). Jedyny mankament tego wyświetlacza to to, że jak przerzucamy na następną „kartkę” wyświetlacz jakby przygasa na ok. sekundę i pojawia się nowa strona. Prawdopodobnie wynika to ze starego oprogramowania jak i nowej technologii, która jeszcze nie jest do końca dopracowana. Sądzę, że z czasem zostaną wyeliminowane takie błędy. Jednak na chwilę obecną to mi się zdecydowanie nie podoba.

 

„W domu, autobusie i na dworze iRiver zawsze może”

Zacznijmy w takim razie od domu. Tu zazwyczaj je ładowałem (ładowanie akumulatora  następuje poprzez kabel usb, ładowarkę sieciową trzeba kupić osobno), wrzucałem pliki i muzykę. Szkoda, że e-book nie ma wbudowanego modułu bluetooth, ułatwiłoby to komunikację z komputerem i umożliwiło wrzucanie, zrzucanie plików na inne komputery bez noszenia kabelka ze sobą.

Gdy wyciągamy naszą „Opowieść” w autobusie niewątpliwie zwracamy na siebie uwagę. Jednym może się to podobać innym nie. Czyta się przyjemnie o ile czcionka jest odpowiednio ustawiona. Trzymanie  Story jedną ręką nie stanowi problemu, jak i przerzucanie stron. Szkoda, że iRiver nie pomyślał o jakiejś dziurce przez którą można by przewlec np. jakąś smycz albo coś podobnego. Gdy jesteśmy skupieni na czytaniu i używamy do tego tylko jednej ręki bardzo łatwo wyrwać nam „książkę” z dłoni.

W ciepłe i słoneczne dni bez przeszkód możemy wybrać się na spacer do parku ze swoim e-book`iem i rozkoszować się przyjemnością czytania a do tego jeszcze posłuchać muzyki. Jestem zachwycony, spróbujcie kiedyś sami. Co do czasu pracy to ciężko coś napisać miałem go tylko przez tydzień z czego podłączony był do ładowania tylko dwa razy a to dlatego, że używałem iRiver`a jako odtwarzacza mp3. Gdybym nie korzystał ze słuchania muzyki podejrzewam, że działałby bez problemu ponad siedem dni.

 

„Podsumowanie”

Czytniki książek są coraz bardziej popularne i miejmy nadzieje, że przez to stanieją. Na chwilę obecną ceny tych urządzeń są na tyle wysokie aby odstraszyć przeciętnego Polaka. Zatem dla kogo jest taki gadżet? Próbowałem sobie odpowiedzieć na to pytanie i wydaje mi się, że znalazłem na nie odpowiedź. Otóż dla ludzi, którzy często podróżują i lubią czytać książki w każdej wolnej chwili i nie mają czasu zajść do księgarni po swoją ulubiona literaturę. Również dla tych, którzy lubią czytać kilka książek na raz, mając takiego e-book`a  waga ich bagażu spadnie przynajmniej o kilka kilogramów. I w końcu dla tych, którzy lubią nowinki techniczne i nie odstrasza ich wysoka cena.

Moim zdaniem produkt iRiver`a nie wystrzegł się wad, które po dopracowaniu można by uniknąć. Niewątpliwie są nimi pudełko, oprogramowanie i dołączone akcesoria a właściwie ich brak. Do plusów zaliczam wygląd, 2 gb pamięci wewnętrznej, wyświetlacz i możliwości jakie daje  nam e-book. Teraz pozostaje nam czekać aż producent naprawi swoje błędy i obniży cenę a wtedy wszyscy szturmem do sklepów po iRiver Story.

 

Chciałbym przeprosić, że nie umieściłem żadnych zdjęć jednak nie posiadam aparatu fotograficznego a z wypożyczeniem miałem mały kłopot. Fotografie mogłem wykonać telefonem komórkowym lecz sądzę, że byłaby to totalna kompromitacja. Dziękuję za wypożyczenie urządzenia sklepowi mp3store i mam nadzieję, iż będzie mi dane napisać jeszcze jakąś recenzję.

Serdecznie pozdrawiam wszystkich, którzy przeczytali cały ten tekst.

Serdecznie pozdrawiam wszystkich, którzy przeczytali cały ten tekst. Michal Pietrasik / GDANSK

 

UWAGI DO RECENZJI: (SUPERATA)

1) pudelko - iriver zrobil specjlanie takie aby podkreslic ekologicznosc urzadzenia, a wiec opakowanie wyprodukowane z materialow samodegradujacych  -co jest wazne i podkresla dablosc o srodowisko i to wlasnie ze e-papier (e-ink) ma z tym bezposredni zwiazek. Taki byl cel wyboru takiego a nie innego opakowania. Robi to w tej chwili wielu producentów.

2)krzaczki podczas czytania - plik pdf mogl byc niedopowiednio przygotowany
tzn. użyto złego kodowania językowego lub użyto niestandardowej czcionki,
ktorej produkt nie obsluguje i zeby ja obslugiwal producent musialby wykupic
specjalnie na nia licencje - nie jest to mozliwe jesli mamy miliony czcionek
na swiecie - licza sie standardy. taka sytuacja moze również miec miejsce w plikach typu epub i innych.

3)wolnosc dzialania - wynika z technologii - w tej chwili sa takie
mozliwosci - na pewno warto zrobic aktualizacje firmwaru gdzie producent
wprowadza poprawki oraz dodaje nowe funkcje, a takze optymalizuje dzialanie urzadzenia

4)zawijanie tekstu dopasowujac do wielkosci ekranu  i zatracanie tej
funkcji podczas wybierania kolejnych stron - proponujemy przejscie do trybu poziomego i wszystko jest okay.

                   "Superata"

LP Temat Autor Data Wyświetleń
1 Recenzje e-czytnika Iriver Story HD superata 2011-08-12 8338
2 Recenzja odtwarzacza mp3 Iriver E300 superata 2011-07-08 5106
3 Video Recenzja Nowego Czytnika Cover Story sapi 2010-10-29 6806
4 Recenzja Uzytkownika - Ten Pierwszy Raz sapi 2010-10-29 3765
5 IRIVER STORY to wielofunkcyjne urządzenie superata 2010-07-08 7720
6 Dyktafon iRiver VR1 marek 2010-04-01 8058
7 Czytnik ebooków iRiver w naszych rękach. marek 2009-12-09 9445
8 iRiver Story marek 2009-12-09 9416
9 iriver SPINN superata 2009-03-31 9542
10 iriver Lplayer - muzyczna klasa sama w sobie superata 2009-01-09 10808
11 iriver E100 w teście najlepszych odtwarzaczy MP4 superata 2009-01-07 24379
12 iriver E100 - wszystko, co trzeba (recenzja interia.pl) superata 2008-04-02 51216
13 Muzyczna elegancja - iriver T60 superata 2007-07-06 29505
14 Muzyczna elegancja - iriver Clix2 superata 2007-07-06 19068
Wszystkie nazwy handlowe, nazwy produktów, nazwy firm i ich loga użyte na stronach naszego serwisu internetowego należą do ich właścicieli i użyte są wyłącznie w celach informacyjnych.
Zastrzegamy sobie prawo do błędów na stronie włączając w to błędy w opisach i specyfikacjach.